Next week in Wah-Nee

Kolejny tydzień za nami..

W poniedziałek wieczór minął całkiem ciekawie.. był to tzw Staff Night i mieliśmy możliwość spróbowania swoich sił w.. cyrku ! szalony murzyn pod 50tką z żoną, Kanadyjczyk i asystentka, mała szopa, liny i trapezy – skład cyrku J  Cała zabawa polegała na zawieszeniu się na trapezie, zwisaniu głowa w dól i huśtaniu się następnie znów zwis na rękach i fikołek .. na początku strach i przerażenie ! ale udało się, chyba najlepszy wieczór do tej pory J

Akrobacje na trapezach :)


Wtorek, środa bez rewelacji, praca, odpoczynek, po kolacji trening później canteen gdzie dostajemy „snacka” ..może to być coś słodkiego, bajgel z serem na ciepło, sałatka owocowa, czipsy itd. ^^

W czwartek po pracy można było się poopalać nad jeziorkiem więc korzystałyśmy później oczywiście w polskim składzie ostro kibicowaliśmy! Gdy już przeszliśmy przez żałobę związaną z przegraną skorzystaliśmy z możliwości jak to w „van nighty” wypożyczenia jednego z campowych vanów pojechaliśmy do sklepu na małe zakupy do Wall Martu a później dojechaliśmy do resztu do pubu, gdzie można się było napić dobrego prawdziwego( nie tak rozcieńczanego piwa jak maja w zwyczaju – ale już 6$) .. niestety o północy musimy być na campie więc tylko 2 h wolności ^^


6$! 

w drodze do sklepu :)


Niedziela wyróżniła się tym, że wieczorem van night „clubowy” na który zdecydowałyśmy się wszystkie dziewczyny z domku wybrać .. tym razem jednak zrobili „eksperyment” i wywieźli nas w inne miejsce.. do "chińskiej spelunki", ani potańczyć ani klimatu , piwo w puszkach.. L no ale przynajmniej razem i nie siedziałyśmy na campie..

z Dosią i Manią :) 

Niestety normalnie pracowałyśmy ale po lunchu waterfront otwarty dla wszystkich, dzięki czemu nie tylko mogłiśmy posiedzieć nad jeziorkiem ale i popływać,pokorzystać z „wodnych atrakcji” jak dmuchana zjeżdżalnia wodna J później muzyka na żywo, band murzynów i barbecue tym razem nie taki zwyczajny a dodali do hamburgerów i hot-dogów, które mamy co tydzień – żeberka, kukurydze, kurczaki w sosie barbecue J

wodna zjeżdżalnia :)

wieczorem Staff night part 2 , niestety nie poszłyśmy o krok dalej, jedynie podstawa jak ostatnio, chyba całodniowe grzanie w słońcu i te wodne szaleństwo dało się we znaki bo sił nie było ^^

Dziś wtorek bez rewelacji, nic ciekawego sie nie dzieje za to jutro.. DAY OFF ! jedziemy do BOSTONU ! relacja na dniach.. ;)


*51 dni do końca, do zwiedzania. .






Share this:

CONVERSATION

1 komentarze: