Camp Wah-Nee to tutaj wylądowałyśmy z Dosią..
To, że mój pierwszy wpis pojawia się tu po ponad tygodniowym
pobycie związane jest z oswajaniem się, zaaklimatyzowaniem i przyzwyczajeniem
do tutejszego życia campowego..
Pierwsze wrażenia – jak stąd uciec? ratuuuuunku?! błagam
zabierzcie mnie stąd…
Od momentu jak wsiadłyśmy w busa w NY wiozącego nas do
Torrington było już tylko gorzej, korki -4 godzinna jazda ( która normalnie
trwa 2h), counsellorzy wydający się być kretynami no i wisienka na torcie to czekający na nas
domek.. przerażenie, strach i niedowierzanie - emocje które zobaczenie go we
mnie wywołały.. ruina! I ja mam to mieszkać 9 tygodni.. Dosia podtrzymywała mnie na
duchu.. „będę zabijać pająki ‘’ .. nie umiałam powstrzymać łez..
No coż, trzeba było wziąć się w garść!
Kolejne dni to walka ze sobą, smutkiem, tęsknotą…
W niedziele rozpoczęłyśmy pracę, jesteśmy w 4 tzw „ Porter
sister” , 2 węgierki i ja z polką, która już tutaj powraca ze swoim
narzeczonym.. dobra organizacja, podział po 25 domków na dwie, na początek
wzięłyśmy stronę chłopaków z racji tego ze jeszcze nie było tragedii póki
dzieciaki nie przyjechały.. schodzi nam ok 3h i potem mamy luz wiec wszystko
zależy od nas, naszej mobilizacji i zaparcia J
Zabrali nas tez do wall martu gdzie zakupiłyśmy z Dosia najlepsze ciasteczka świata z masłem orzechowym! Masło jest tu wszędzie a że my je uwielbiamy.. Mmm!
Wieczorem kręgle ale nie był to zbyt udany wypad, zebrało się na smutki, płacze i zakończyło kłotnią..
TRZEBA DAĆ RADE, JUŻ NIE UCIEKNIEMY , UTKNEŁYŚMY.. zebrane wnioski ^^
Poniedziałek, wtorek, środa wyglądał tak samo.. śniadanie, praca, lunch, bieganie/ siłownia, Skype/rozmowy .. lody o 22 ! (zdjęcia poniżej)
W czwartek day off – zebraliśmy się z grupą Polaków, dostaliśmy vana i pojechaliśmy na zakupy na początek tj maxx gdzie faceci dali nam tylko godzinke ale i tak $$ poszły.. później outlet gdzie same znane marki jak calvin klein, hilfinger, gap..
Wieczorem.. tzw Van night – wywieźli nas do takiej jakby Sali weselnej, były przekąski, muzyka tylko alko do kupienia we własnym zakresie z kolezanka Marysia zaopatrzylysmy się w piwo i nawet się wytańczyłyśmy J
W sobote zjechały się dzieciaki.. są wszędzie ! doszło tez więcej sprzatania , maluchy jeszcze sprzataja ale nastolatki sa okropne.. podstawowych czynności nie wykonują .. ;/ wieczorem pierwsze chorowanie.. po sprzątaniu od razu do łożka bo gorączka dopadła i tak po konkretnej dawce leków leżałam.. niedziela tez leniwa, wieczorem jedynie otwarcie canteen gdzie dzieciaki dostają snacki i napoje my mamy je za 1$.. ;/
27.06 nowy tydzień.. już lepsze samopoczucie, wyrabiamy się z Justyna ze sprzątaniem do lunchu potem wolne niestety już nie mamy takich możliwości jak wcześniej.. silownia zajeta, boiska zajęte, pływac tez nie można L





Powodzenia Majusia i przesmacznych lodów w środku nocy! :)))
OdpowiedzUsuńAneta